Wystawa prac Roberta Imielskiego, którego fotografia została wyróżniona podczas Open Call Szpakowski 2024. Kolaże fotograficzne inspirowane linią rytmiczną Wacława Szpakowskiego zabierają nas w podróż w czasie i śladem linii – na most w Rydze, modernistyczny budynek AWF czy idealną łąkę. Wszystko to zgodnie z duchem i rytmem linii Wacława Szpakowskiego.
Artysta o swojej wystawie:
Linie Rytmiczne Wacława Szpakowskiego dotarły do mnie z pewnym opóźnieniem, w zasadzie za sprawą filmu Łukasza Kujawskiego. Jednak nie od razu trafiły do mojej świadomości czy wyobraźni. Wydaje mi się, że po kilku dniach pojawiły się w mojej głowie jako pewne flesze, powidoki oraz duże emocje, co czyni całą historię trochę romantyczną. Musiałem się nimi zająć. To była bardzo silna potrzeba oraz pewność. Czasami, mimo wielu nieustających wątpliwości, powstaje taki moment pewności.
Linie Rytmiczne poza swoimi aspektami ornamentowymi, geometrycznymi, plastycznymi, przede wszystkim wiążą się dla mnie z tworzeniem, stworzeniem. Niekończącym się tworzeniem. Bardzo dobrze można to śledzić na filmie Łukasza, gdzie Linie rozwijają się, wędrują w wielu kierunkach na płaszczyźnie, pozostawiając za sobą powtarzające się pola. Wszystkie pola mają swoją częstotliwość, wibracje. Do końca nie wiem, gdzie jest ich początek, ale chyba tam, gdzie jest ich czoło. Czyli cały czas coś zaczynają. To są takie moje małe odkrycia (jest ich więcej), które pewnie od dawna są oczywiste.
Na wystawie pokazuje trzy fotografie oraz obok Linie, które zostały w nich użyte.
Most na Dźwinie w Rydze, gdzie Wacław Szpakowski spędził sporo czasu i na pewno często tam spacerował, może nawet w tym miejscu robił zdjęcia.
Pejzaż z drogą, którą płyną, czy raczej wędrują Linie. Przypominają one, że jednak świat zbudowany jest w harmonii, w rytmie, w pewnej powtarzalności. Są jak osnowa, a pozorny chaos to tylko ekspresja roślin.
Modernistyczny budynek AWF w Warszawie został zaprojektowany w latach, w których Wacław Szpakowski tworzył swoje obrazy. Linie, moim zdaniem, świetnie się komponują, w pewnym sensie są u siebie. Drzewo na pierwszym planie ma tyle lat, co budynek, tyle co Linie.
Częścią wspólną tych fotografii/ kolaży są oczywiście Linie. Zależało mi, aby pokazać je jako byt autonomiczny, tworzący nie tylko płaszczyznę, ale również przestrzeń, perspektywę.
Umówmy się, że udało mi się sfotografować Linie Rytmiczne w ich drodze.
